Furca.org

Wielki Post, który przeżywamy jest czasem wyjątkowym. W liturgii nazywamy go „okresem mocnym”, ponieważ – jako czterdziestodniowy czas pokuty i nawrócenia – charakteryzuje się specyficzną atmosferą ciszy, zadumy, swoistej surowości i wzmożonej modlitwy. W wielkopostnym przygotowaniu do przyjęcia i przeżywania radości paschalnej pomagają nam nabożeństwa pasyjne.

Kolejne stacje Drogi Krzyżowej pozwalają towarzyszyć Jezusowi w Jego męce. Są to momenty wyjątkowo dramatyczne i jednocześnie pełne symboliki. Umożliwiają nam nie tylko z rozżalonym sercem wspominać wydarzenia z ostatnich momentów ziemskiego życia Jezusa, ale także podjąć refleksję nad cierpieniem, odpowiedzialnością, współuczestnictwem w doświadczeniach ludzkich. Zapraszają nas do spojrzenia na nasze życie w świetle Paschy.

Stacja 11. czyni nas świadkami przybicia Jezusa do krzyża. W Ewangelii wg św. Mateusza czytamy takie słowa: „Ci, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża” (Mt 27,39-40).

Postawmy sobie pytanie: Czy można być wolnym człowiekiem, będąc ograniczonym z zewnątrz? Czy zawsze wolność zewnętrzna łączy się z wolnością ducha? Przybity do krzyża Jezus, nie ma kontroli nad swoim ciałem. Po ludzku staje się bezbronny. Wystawiony na ośmieszenie, nie ma możliwości obrony. Jednak przybity do krzyża, skrępowany i pozbawiony cielesnej wolności, Syn Boży pozostaje wewnętrznie wolny! Ta wolność pozwala Jezusowi w najtrudniejszym momencie wołać do Ojca. Jego wołanie nie jest użalaniem się, nie jest wyrzutem. Jest prośbą o przebaczenie! Tylko człowiek wewnętrznie wolny może w momencie cierpienia przebaczyć. Jezus przyjmuje z wielką miłością to, co my tak często próbujemy od siebie oddalić. Dlatego właśnie ta scena odnosi nas do tych sytuacji, w których nie mamy pełnej kontroli: choroba, strata, zdrada, poczucie bezradności… Jezus w tym momencie nie usuwa się w cień, nie ucieka przed cierpienie, ale uczy nas, że prawdziwe zwycięstwo polega na zachowaniu wewnętrznej wolności.

Możemy zapytać więc siebie: Jak reaguję, kiedy staję wobec krzyża własnych doświadczeń? Czy potrafię przyjąć ból i trud, czy uciekam, odwracam wzrok, a może próbuję wszystko kontrolować? Czy pozostaję wewnętrznie wolny, nawet gdy zewnętrznie nie wszystko ode mnie zależy?

Stacja 12. to kulminacja drogi – moment, w którym Jezus oddaje życie za człowieka. W Ewangelii św. Jana czytamy: „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,14-16).

Czy może być coś doskonalszego od miłości, która wyraża się w ofierze Chrystusa na krzyżu? W tym znaku każdy może odnaleźć życie. Dlaczego? Bo przez krzyż została otwarta droga do zbawienia, a więc droga niezwykłej przyjaźni Boga z człowiekiem. Starotestamentalna historia opowiadająca o miedzianym wężu na palu jest zapowiedzią wywyższenia Syna Człowieczego. Jest tylko jeden warunek, aby rzeczywiście każdy z nas miał życie: trzeba podnieść wzrok i zwrócić serce ku Niemu.

Możemy więc zapytać dzisiaj siebie: Czy jestem w stanie przywrócić Jezusowi pierwsze miejsce w moim życiu? Czy jestem w stanie Go wywyższyć, aby był źródłem mojego życia?

Ta stacja Drogi Krzyżowej uczy nas, że śmierć wcale nie oznacza końca! Czasami w nas, w naszych relacjach, w naszym życiu coś musi „umrzeć”, by narodziło się coś nowego.

 

W kolejnych dniach Wielkiego Postu nie bójmy się stanąć pod Krzyżem Jezusa. Nie bójmy się spojrzeć na Niego. Nie gorszmy się Krzyżem! Bo jedynie w Nim jest ratunek dla nas…

Opracował ks. Arkadiusz Wikarak