1.  Wstęp

Czy celibat jest jeszcze żywy? Czy w ogóle można wymagać go od współczesnego człowieka? Te pytania stawia się wciąż w kręgach kościelnych i jest zrozumiałe, że martwią się tym rodzice i wychowawcy, a młodzi reagują gniewem lub sceptycyzmem.

Najpierw trzeba po prostu odpowiedzieć, że celibatem się żyje: to jest jego najpoważniejszy argument. Wbrew wszystkim falom zmysłowości i egoizmu, którymi zagrażają nam mas media, wbrew wszystkim sugestywnym ostrzeżeniom z piętnem Freuda i skandalizującym publikacjom o seksualnych zachowaniach w Kościele i poza nim, faktycznie są także jeszcze dzisiaj ludzie, którzy nim żyją, którzy znaleźli swoje szczęście w chrześcijańskiej bezżenności. Żyją wewnętrznie wolni i niezależni według tego ideału Ewangelii, mocną, odważną i buntowniczą miłością, setki i tysiące na całym świecie.

Jestem przekonana, że celibat także dzisiaj wciąż jest żywy. Im uporczywiej czyni się z niego tabu, im mocniej sprzedaje się go za bezcen lub też oszpeca, tym bardziej, wydaje mi się, dociera do chrześcijańskiej świadomości jego wartość, aby znów zająć przysługujące mu miejsce. Postaram się przedstawić, przynajmniej w zarysach, głęboki sens chrześcijańskiej bezżenności mężczyzn i kobiet.

2. Wartość małżeństwa

Nie chodzi przy tym o to, by wygrywać celibat przeciwko małżeństwu. Dla większości ludzi małżeństwo jest odpowiednim i (mimo wszystkich trudności) także uszczęśliwiającym sposobem życia. Tutaj przeżywa się ludzką miłość, tutaj urzeczywistnia się gotowość bycia dla drugiej osoby. Osobiste oddanie się partnerowi osiąga swoją najbardziej wewnętrzną i głęboką formę w zjednoczeniu płciowym. To zjednoczenie, obejmuje, ze swej istoty, nie tylko cielesny ale także psychiczno-duchowy wymiar człowieczeństwa. Istotą małżeństwa jest wzajemne i zupełne oddanie się sobie, osobowa i integrująca miłość, życie ze sobą i przeżywanie, wspólna egzystencja, zadania i odpowiedzialność. Wraz z przysięgą małżeńską kobieta i mężczyzna zdecydowali się na siebie. Gdy wyznali to jako chrześcijanie i przed Bogiem, wówczas związali się z partnerem i w jakiś sposób poprzez niego także z Chrystusem. Przysięga wierności dotyczy także Chrystusa. „Oddaje się nie tylko sobie wzajemnie….., oddaje się też Chrystusowi w drugim” [1]. Małżonkowie nie żyją wobec tego tylko dla siebie. W gruncie rzeczy żyją razem dla Chrystusa. W ich miłości jest obecny Chrystus. Gdy zbliżają się wzajemnie do siebie, jednoczą się zarazem ściślej z Chrystusem. Bowiem ich wspólnota przedstawia się jako sakrament, jeden z siedmiu pełnych tajemnicy źródeł udziału w życiu Bożym.

Tak więc małżeństwo jest także drogą do Boga. Dlatego celibat w prawdziwej tradycji Kościoła nie mógł nigdy oznaczać pogardliwego traktowania wspólnoty małżeńskiej, także żadnego kierunku w drugą stronę w poglądach manicheizmu odnośnie ciała, płci i płodności [2]. Niezmysłowy człowiek nigdy nie był ideałem chrześcijańskim! Ten kto nie jest zdolny do uczuć, namiętności, tęsknoty, cierpi na brak, ponieważ pozostaje przed nim zamknięta bardzo głęboka sfera ludzkiej natury. Celibat nie ma z tym nic wspólnego! Oznacza, że dobrowolnie „rezygnuje się” z tego, co z woli Stwórcy prowadzi do małżeństwa [3], a mianowicie potrzebę, żeby ofiarować się całkiem drugiemu człowiekowi, co jest głębsze niż tylko tendencja seksualna. Zamiast o „rezygnacji” powinniśmy chyba lepiej mówić o „ofierze”. Człowiek, który wybiera celibat, ofiaruje Bogu całkiem konkretny, bardzo osobisty dar, gdy rezygnuje z małżeństwa. Nie pogardza tym sposobem życia, przeciwnie: w religiach wszystkich narodów praktykuje się zawsze ofiarowanie czegoś najcenniejszego, nie czegoś złego czy nieudanego, co byłoby przecież obrazą Bóstwa!

Tak jak człowiek jest zdolny do wybrania małżeństwa, tak niektórzy są zdolni do zrezygnowania z małżeństwa. W ten sposób świadomie przeżywana bezżenność przedstawia się nie tylko jako stan, lecz także jako samodzielna wartość. Tworzy „inną” możliwość, „inną” drogę, na której mężczyzna i kobieta mogą znaleźć spełnienie.

Jutta Burggraf
(ur. w Hildesheim, 1952 – 2010), profesor Wydziału Teologii Uniwersytetu Nawarry, specjalistka w dziedzinie teologii kobiety oraz ekumenizmu.

Przypisy:
[1] Dietrich von Hildebrand: Die Ehe, Monachium 1929, s.32.
[2] Por. Jan Paweł II.: Zbawienie ciała i sakramentalność małżeństwa, Katechezy 1981-1984, Vallendar 1985, s.84, 105 i 112.
[3] Por. Tamże, s.110.
[4] Aurelius Augustinus, cytowany u Josefa Arquera: “Zölibatär leben bringt doch überhaupt nichts!” Die charismatische Ehelosigkeit und ihre Bedeutung für die Gesamtkirche, in: Kirche und Sex, wyd. przez Michael Müller, Aachen 1994, s.262.
[5] Tamże, s. 263.
[6] Por. Jan Paweł II: List apostolski Mulieris dignitatem, nr.20.
[7] Jan Paweł II: Mulieris dignitatem, nr.20.
[8] Karol Wojtyła: Miłość i odpowiedzialność, Monachium 1979, s.218.

Furca.org