Furca.org

IV NIEDZIELA ADWENTU ROK A 

Choinki, piękne migające lampki, kolorowe wystawy, świąteczne ozdoby, praca, dom, zakupy, świąteczne porządki… Wszystko to może być naszą codziennością. A jednak to wciąż czas Adwentu – czas „oczekiwania”, który dobiega końca, ale jeszcze się nie skończył. Dziś w naszej liturgii przeżywamy już jego czwartą, ostatnią niedzielę. Na naszych wieńcach płoną wszystkie cztery świece – to znak, że Boże Narodzenie jest już blisko.

Co w tym czasie wydarzyło się w twoim życiu? Co Adwent zmienił? Jak Bóg działał w twojej codzienności? A może w ogóle Mu na to nie pozwoliłem?

Sięgnijmy dziś po teksty biblijne, które Kościół daje nam na tę niedzielę, i pozwólmy, by to właśnie one rozświetliły nasze wspólne adwentowe oczekiwanie.

Pierwsze czytanie ukazuje proroctwo zapowiadające narodziny Mesjasza z Dziewicy – słowa, na które później powoła się sam św. Mateusz. Obok tego głównego wątku pojawia się jednak niezwykle mocne przesłanie: kiedy człowiek mówi Bogu „nie”, Bóg szanuje jego decyzję, lecz ma już gotowy nowy scenariusz. Pan nigdy nie porzuca człowieka – nigdy mnie nie porzuca.
Czytanie ukazuje Achaza jako tego, który unika prośby o znak od Boga, ponieważ nie wierzy w Jego działanie. Z pozoru brzmi pobożnie, mówiąc: „Nie wystawię Pana na próbę”, lecz w rzeczywistości jego serce skłania się już ku innym bóstwom, a oparcia szuka u władcy Asyrii.
Dopiero czwarta niedziela Adwentu kieruje nas wprost ku przygotowaniom na Boże Narodzenie. W poprzednich niedzielach słyszeliśmy fragmenty Ewangelii ukazujące Jezusa jako dorosłego, aktywnie działającego, by nasze serca otworzyły się na Jego ponowne przyjście – nie tylko w przyszłości, na końcu dziejów, ale również w tej konkretnej, teraźniejszej chwili naszego życia.
Ostatnia niedziela Adwentu to natomiast historia narodzin Jezusa. Na rok A Kościół wybrał jedną z dwóch Ewangelii opisujących wydarzenia sprzed narodzenia i dzieciństwo Jezusa. Oprócz redakcji Mateuszowej mamy jeszcze wersję Łukasza. Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do Łukasza, gdzie w centrum stoi Maryja, u Mateusza głównym bohaterem jest św. Józef – i to jego oczami patrzymy na narodziny Mesjasza.
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam, że Józef dokonuje jakby dwóch analiz. Pierwsza dokonuje się w jego sercu – próbuje zrozumieć całą sytuację tak, jak potrafi, w świetle ludzkiego rozsądku i Prawa. Druga analiza pojawia się po interwencji Boga – i jest zupełnie inna. Dzięki tej drugiej decyzji widzimy, że fiat – „niech mi się stanie” – rozciąga się także na Józefa i trwa w czasie.
Dzisiejsza liturgia stawia obok siebie dwie skrajnie różne osoby: Achaza i Józefa. Zarówno zapowiedź dana Achazowi, jak i przesłanie skierowane do Józefa pojawiają się w momentach szczególnie trudnych dla narodu wybranego. W VIII wieku przed Chrystusem Południowe Królestwo stoi w obliczu najazdu, a jeszcze większe zagrożenie stanowi bezbożne panowanie Achaza. Natomiast w chwili narodzenia Jezusa Izraelem włada Herod Wielki, władca równie daleki od Boga. Mesjasz przychodzi więc na świat w czasach ciemności – naznaczonych lękiem, wojną i duchowym zagubieniem.
W obu sytuacjach to Bóg daje człowiekowi znak. Najpierw czyni to wobec Achaza, który – pewny siebie władca – szuka raczej politycznego sojuszu niż Bożego wsparcia. Potem podobnie interweniuje w życiu Józefa, który – kierując się prawością i ludzkim rozeznaniem – próbuje znaleźć po ludzku najlepsze wyjście z sytuacji związanej z tajemniczą ciążą Maryi. Jakkolwiek zinterpretujemy jego intencje, jego działanie opiera się na ludzkiej kalkulacji. Aby ocalić plan zbawienia, Bóg podejmuje w Nazarecie interwencję równie stanowczą jak tę sprzed ośmiu stuleci w Jerozolimie.

Co kryło się za myślą Józefa, by oddalić Maryję? Istnieją trzy główne hipotezy:
Podejrzenia – Józef uznaje, że Maryja go zdradziła i zgodnie z prawem powinien ją odesłać, by nie narażać własnego dobrego imienia.
Delikatności – chce ustąpić i pozwolić Maryi po cichu unieważnić ich zobowiązanie, aby mogła ułożyć sobie życie z kimś innym.
Szacunek (cześć) – przeczuwając Boże działanie, Józef czuje się niegodny i dlatego chce się wycofać. Anioł zwraca się właśnie do tego lęku, mówiąc: „Nie bój się”.

Józef – przyszły opiekun Mesjasza – zachowuje się zupełnie inaczej niż Achaz. Choć obaj podejmują działania, Józef pozostaje otwarty na Boże słowo. Dzięki jego posłuszeństwu Jezus zostaje włączony w królewską linię Dawida, a proroctwo Izajasza wypełnia się: na świat przychodzi Emmanuel – „Bóg z nami”.
Bóg dał człowiekowi prawdziwą wolność wyboru – tak wielką, że człowiek może nawet odrzucić Jego wolę. Dlatego w decyzjach Achaza i Józefa ujawnia się tak wielka różnica: Achaz zamyka się na Boga, Józef pozostaje otwarty. Dzięki postawie Józefa możliwe staje się największe wydarzenie w historii – narodzenie Zbawiciela.

A jak to wygląda u Ciebie? Pozwalasz Bogu działać w swoim życiu? Pozwoliłeś Mu rozjaśnić mrok codzienności światłem Jego obecności? Jeśli nie – wciąż masz nadzieję. Zostały tylko trzy dni Adwentu, ale nawet w tak krótkim czasie Bóg może dokonać cudów. Może sprawić, że ten Adwent i te święta będą inne – przeżyte z Nim, bo dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych.

Opracował ks. Rafał Wesołowski