Kiedyś w moim życiu przyszedł taki czas, gdy bardzo chciałem usłyszeć Pana Boga. I to w dosłownym sensie. Nie byłem wtedy zainteresowany ani zgrabnymi metaforami teologii, ani nawet świadectwem autorytetów. Pragnąłem Słowa, które bezdyskusyjnie mnie dotknie. Szukałem już nie tylko „naszego”, ale „mojego” Boga. I wiecie co? Udało się.
To, czego szukamy daleko, często jest tuż obok. To, za czym biegniemy, nierzadko jest w zasięgu ręki. Spotkałem Boga, który mówił do mnie wiele razy w pierwszej osobie, a myślałem, że zawsze korzysta z pośredników. Spotkałem Go w sakramencie pokuty. Najpierw jako penitent, a od dwóch lat umożliwiam to spotkanie innym. Jestem księdzem.
Mają oczy, ale nie widzą, mają uszy, ale nie słyszą (Ps 115, 5-6a). Bóg mówi do nas. Ale mówi do nas prawdziwych. I może właśnie dlatego czwarty warunek dobrej spowiedzi ma nazwę szczera spowiedź. W świecie gdzie nasze oczy i uszy tak często są uwięzione przez smartfon i słuchawki, zaczynamy powoli gubić autentyczność. Intensywnie kreujemy swój wizerunek w mediach społecznościowych, ale nasze serce próżno spodziewa się podobnej troski. Tymczasem spowiedź jest spotkaniem, a które mogę zabrać tylko siebie. Mogę przynieść jedynie prawdę o sobie. Prawdę, która często nie zachwyca. Paradoks jednak polega na tym, że gdy taki właśnie przyszedłem do Boga – zachwycił się mną. I przemówił.
…i Ja odpuszczam tobie grzechy. Zwróć uwagę na te słowa. Nie słyszysz: Pan odpuszcza Ci grzechy. Bóg mówi tu w pierwszej osobie. Szczerość Twojego wyznania, wypowiedziana prawda o Twoim życiu, pozwala Go usłyszeć. Bez żalu za grzechy, nie usłyszysz tych słów. To fascynujące, że w sakramencie pokuty Bóg nie tylko odpuszcza nam grzechy, ale pozwala się spotkać, usłyszeć. To nie tylko urzędowe darowanie długu. Więcej. Jestem zaproszony do relacji. To doświadczenie Boga, którego słychać jest dla mnie dziś o wiele głębsze. Dzięki powołaniu kapłańskiemu, na które odpowiedziałem, nie tylko pozwalam penitentowi na spotkanie z Bogiem. Niejako umożliwiam też Bogu zachwycenie się grzesznikiem, który wraca do niego nierzadko z dalekich peryferii życia.
Jeśli chcesz usłyszeć Boga, który mówi – skorzystaj w tym adwentowym czasie ze spowiedzi świętej. Nie bój się przynieść Mu najgłębszej prawdy o sobie. Nie odwróci się od Ciebie z obrzydzeniem. Przyjmie, ucieszy się, przywróci stracone życie. I przemówi.

ks. Przemysław Lech
student Komunikacji Społecznej
na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie

Furca.org