Furca.org

Stacja V: Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Wspominając o początkach nawrócenia św. Franciszka, Tomasz z Celano pisze:
„Ręka Pańska spoczęła na nim i prawica Najwyższego go przemieniła, żeby przez niego grzesznicy na nowo odnaleźli nadzieję ponownego życia w łasce i aby stał się dla wszystkich przykładem nawrócenia się do Boga[1]”.

Bóg znajduje sposób, aby nas spotkać w naszych codziennych zajęciach. W przypadku Szymona stało się to wtedy, gdy wracał z pola, ze swojej pracy. Żołnierze przymusili go, aby przyłożył swoją rękę do krzyża, aby pomógł temu, o którym jeszcze nie wiedział, że jest jego Odkupicielem. To właśnie tam ręka Pana pokazała, że trud, który się odczuwa, może zostać podniesiony na nowy poziom.

Chrystus zaprasza nas do współpracy ze sobą w misji przemieniania tego świata. A kiedy już decydujemy się na to, aby odpowiedzieć pozytywnie na Jego wezwanie i „przykładamy rękę do pługa, nie obracając się wstecz”, wtedy odkrywamy, że to nie tyle my pomagamy Chrystusowi, ile raczej Jego święte ramię nas podtrzymuje, udziela nam swojej mocy, aby nasze wykonywanie codziennych obowiązków nie było widziane tylko z perspektywy pewnego przymusu, ale żeby było miejscem naszego uświęcenia, miejscem spotkania dwóch dłoni, mojej i Chrystusa.
Panie, uświęć naszą codzienną pracę. Niech ona będzie drogą, którą będziemy zmierzali do Ciebie.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Chrystusa

U początków nawrócenia św. Franciszka ważnym wydarzeniem jest jego spotkanie z trędowatym. Tomasz z Celano pisze o nim, odnosząc się na początku do własnych słów świętego z Asyżu:
„«Kiedy byłem jeszcze [pogrążony] w grzechach, widok trędowatych wydawał mi się nader przykry, a Pan zaprowadził mnie pośród nich i wraz z nimi doświadczyłem miłosierdzia». Widok trędowatych, w rzeczy samej, jak on sam to stwierdza, był dla niego tak nie do zniesienia, że gdy tylko dostrzegał ich schroniska z odległości dwóch mil, zasłaniał nos dłońmi.
A oto, co się wydarzyło: wówczas gdy już rozpoczął żywić myśli święte i zbawcze, dzięki łasce Najwyższego, podczas gdy żył jeszcze w świecie, pewnego dnia ukazał się przed nim trędowaty: [Franciszek] przymusił się, zbliżył się do niego i go ucałował. Od tamtego momentu zdecydował, aby uniżać się zawsze bardziej, aż osiągnie dzięki miłosierdziu Bożemu pełne zwycięstwo”[2].

Chrystus wydobywa nas z anonimowego tłumu, sprawia, że zwracając uwagę na Jego oblicze w cierpiących, potrzebujących naszej pomocy, nie tylko mamy okazję kontemplować oblicze naszego Odkupiciela, który prosi nas, abyśmy dali mu jeść, dali mu pić, abyśmy przyszli do Niego, jak w wizji Sądu Ostatecznego, ale także pozwala nam przez to odkryć nasze własne oblicze, Jego uczniów, według Jego własnych słów: „Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35).

Panie, daj nam odkrywać Ciebie, Twoje oblicze podczas adoracji, abyśmy umieli odkrywać Twoje oblicze w potrzebujących.

Opracował ks. Michał Skierkowski

[1] Tommaso da Celano, Vita prima di San Francesco d’Assisi, cap. I, 2, in: Fonti Francescane, a cura di E. Caroli, trad. it. di A. Calufetti e f. Olgiati, Edizioni Messaggero Padova, Padova 19904, p. 413, tłum. własne.

[2] Tommaso da Celano, Vita prima di San Francesco d’Assisi, cap. VII, 17, in: Fonti Francescane, a cura di E. Caroli, trad. it. di A. Calufetti e f. Olgiati, Edizioni Messaggero Padova, Padova 19904 , p. 424, tłum. własne.